"Pokrowa na wyspie Chortyca"- uczestnictwo w imprezie mniejszości narodowościowych owodu zaporoskiego.

https://www.youtube.com/watch?v=x7bPsoTD5qw

Daleje

Olga Pawluk


 

Ostatni wieczór w Sackim ogrodzie

 


 

Ostatni wieczór . Ogród Sacki.

 

Fontana po deszczu miłczy.

 

Spacerowaliżmy wszędzie

 

I tutaj znów przyszli znienaćka.

 

Rozmowy u nas bez końca-

 

Jak by mówimy na zapas i wiemy

 

Od rana i do zachodu słońca

 

Zdążyć wszystko omówić chcemy.

 

Miłczeć też fajnie ,kiedy obok jesteś

 

Siedzieć na ławeczce,

 

Miłczeć albo marzyć-

 

W piękności jesteśmy.

 

Wszystko wiemy sami,

 

Nie potrzebujemy słów.

 

Dla czego bez potrzeby,

 

Rujnować bajkę snów.

 

Wiele wiemy z tego,

 

Co nie potrzebne znać.

 

A zmienić kierunek rzeki-

 

Wiemy,że nas nie stać.

 

Wiemy, że trzeba żyć dalej,

 

Tylko nie wiemy jak.

 

Trzeba to wszystko pojmować,

 

I trudno o tym rozmawiać.

 

Znów teraz jesteśmy tutaj.

 

Spacerowaliśmy wszędzie.

 

Ogród Sacki po deszczu,-

 

Taki jak tawszę będzie.

 

Nie potrzebujemy anturażu,

 

Bo bardzo dobrze nam we dwóch.

 

I Sacki ogród nam pasuje-

 

Bo razumiemy się bez słów.

 

I w naszę czasy progmatyzmu,-

 

Być może liryki nie trzeba,

 

Ale, napewno, wszyscy chcemy

 

Miłości i błagosławieństwa nieba. 

 

 

 

Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie,

 

abowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna.

 

Wszystko jaj sen wariata śniony nieprzytomnie-

 

serwus,madonna.”

 

(„Serwus, madonna”K.I. Gałczyński)

 


 

Miałam sen

 


 

Atmosfera była twoja

 

Dwie syłwetki zakochanych-

 

-Jedni jak pierst.

 

Projekcja Cebie

 

Projekcja mnie.....

 

Po raz pierwszy byłam u ciebie

 

Spoczaste wieży widzałam przez okno.

 

Jesteśmy małomówni ,ale zdaje się ,że w całym świecie

 

Zakochany sami-

 

Projekcja Ciebie

 

Projekcia mnie.....

 

Oglądamy twoje ulubione rzeczy.

 

Niewiele ich.

 

Na grzebieniach książek palcy moi.

 

Obejrzenie zdięć trwało jakiś czas.

 

Naprawdę jesteśmy sami w całym świecie-

 

Projekcja Ciebie

 

Projekcja mnie......

 

Cicho gra muzyka jazzowa.

 

Za oknem dzień deszczowy,

 

Siedzimy za twoim biurkiem,

 

Ale wydaje się ,że to tylko

 

Projekcja Cibie

 

Projekcja mnie......

 

Czciałabym teraz obudzić się

 

Od dzwięku telefonicznego,

 

Twój głos usłyszeć nie przez sen,

 

Spacerować razem po twoim ulubionym uliczkam

 

Na przekór zasadam spuścić się ze sna w życie-

 

Projekcja Ciebie

 

Projekcja mnie.........

 

 

 

Wieczór w Warszawie

 


 

Jazz na Starówce brzmiał

 

zbierał wszystkich chętnych.

 

Stojaliśmy w tłumie ludzi

 

Dźwięki jazzowe słuchając.

 

„Zygmund” z góry patrzył w zmroku,

 

światło latarni migotało,

 

motyle lecieli na świat

 

i tańczyli wspaniale.

 

Chcę stopić się w tym,

 

ale to bezsensownie,

 

bo jestem pragmatem,

 

a to chyba źle?

 

Dzwięk jazzu plac pełni,

 

kołyszą się ludzi rytmicznie,

 

ten kraj jest daleko, i to dramatycznie,

 

od tego , gdzie będę już jutro.

 


 

Fantazja luster - głębia ich wymowna,

 

Surrealizm światów - abstrakcja miłości,

 

I oprawa mistrza - nadzwyczaj kunsztowna

 

Ilebyś nie patrzył - bezdenne przepaści.

 

Tam są blaski świec, kandelabrów cienie,

 

Tam promień słoneczny tęczowo wykwita,

 

Tam cylindrów, bokobrodów jest wspomnienie,

 

I bankiety i bale w czar epok spowite.

 

Zwierciadeł światy w legendach spisane

 

Proroctwa, wróżby z różnych świata stron,

 

Ileż to baśni o nich powiedziano,

 

Wszystkie podobne, jak do dłoni dłoń.

 

Lustrzane byty - prawdy odwrócenia,

 

reguły własne, w nich gwiezdne zaświaty,

 

Kosmiczna podróż w zagadkę stworzenia,

 

I losów ludzkich obraz przebogaty.

 

Inne emocje dają lustra nowe,

 

Wiele przed nimi do zapamiętania,

 

Jakże przyjemne formy ich awangardowe,

 

Zapis obrazów w ich pustkę się wchłania.

 

Kropla po kropli obraz się tu wpisze

 

Aksamity nocy i świetlistość słońca,

 

Krzykliwe barwy odnajdą tu ciszę,

 

I projekcje zdarzeń będą żyć bez końca.

 

Kto jest w stanie pojąć luster tajemnicę,

 

Cieniutkie i kruche srebrzyste kryształy,

 

Głębia pamiętania - jest to wbrew fizyce,

 

 

I światy, i wieki w srebrze się schowały.


       Stare foto


Ciągle oglądam twoe foto

 

 

I na pamięć wszystko wiem-

 

Gdzie twój uśmiech raptem będzie, gdzie słoneczną masz ty  twarz,

 

A gdzie smutek w oczach masz

 

Opalony piesz kawę,

 

Pod palęcym słońcem gdzieś,

 

Obok palmy  piasek biały,

 

Mnie oczami mówisz : „Cześć!”

 

Widzę: śmieje się oczami,

 

Widzę: „oczko” puszczaż mnie...

 

Gdześ  tam  ulice Cwebeka,

 

Gdzieś tam Łondyn, gdzieś Madryd.....

 

Widzę lampkę wina trzymasz,

 

Wiem, że myślisz obo mnie,

 

„Skol” ode mnie ty otrzymasz

 

I fantazji w moim śnie.

 

Jesteś bardzo zamyślony,

 

Teraz nie wiem co tu gra.

 

Myśli chodzą horyzontem

 

I to długo-długo trwa.

 

Nie wiem o czym myśli twoji...

 

Może zgadnie? Kto to wie?

 

Nie chcę robić ja wysiłków:

 

Co prywtne, to nie moje.

 

My odczucia swoje mamy,

 

Nie potrzebne nawet słowa.

 

Choczaż losu my nie znamy,

 

Jest odległość,- o tym mowa.

 

 

 

 

              Korzenia


 Kraj tumanów i mgły,

 

Kraj gotyków i śniegów,

 

Lasów, błota, komarów.....

 

Kocham Ciebie.....

 

Przysmak morza i piasek,

 

Pieśni dzwonów ja kocham....

 

Co to znaczy dla mnie,

 

Wie tylko Chrystus w niebie....

 

Swoję korzenia pozostają

 

Urywkami legend,

 

Portretami, listami, pergamentami,

 

Starodawnymi dokumentami....

 

Utrzymywam to

 

Dla Ciebie......

 

Honor Litwinów i krew szlachetska,

 

Step ukraińska i Grzeków śpiew,

 

Losem mistycznym i fantastycznym

 

Wiele wszystkiego skrzyżowało się.....

 

Jestem to ja i Los to mój,

 

Niewiem jego zachcianek,

 

Kiedyś z pokorą, kiedyś buntuję,

 

Rozpuszczam się w nim i przyjmuje.

 

Przez życie niosę,

 

Co zmogłam znaleść,

 

Zbiór ten dla mnie bezcenny

 

Oddam temu kto potrzebuje

 

Skarb ten zebrany przez ze mnie.

 

        

 

                              Modlitwa

 

O Boże mój, o Panno z Pann Maryje!

 

Ja nie znam słów modlitwy, ale modlę się

 

za siebie i za tych, kto modlitwy nie zna,

 

ale zwracają się do Ciebie i Ciebie wychwalają,

 

obrony może proszą,

 

I przez lzy błagają,

 

ratunek dać głupcowi czy bezczelnego wybaczyć,
dać im rozum i miłość dla bliżniego

 

I komuś dać spotkania z tymi  kto  daleko,

 

dla chorych zdrowia  i spokoju duszy

 

dla tych kto potrzebuje.

 

I choczaż mówią nam, że daje Bóg

 

nie to,co wszyscy proszą,

 

że Bóg sam wie, Co trzeba dla nas dać,

 

dla tego mądrość Boga ludzi wznoszą,

 

że od nich nie odwrócił się

 

 

 i uratował wiele raz.


 

                     Łeba.Wydmy


Białe piaski  zjadają las

 

Białę piaski wznoszą się do nieba.

 

Smak słony wiatra,

 

Na zębach piasek.

 

Szum daleki morza

 

Wiatr bije w skronie.

 

W mirażu szczątki

 

Starych okrętów.

 

Smutne motywy

 

Morza północnego.

 

Zawichurą,zakręcą

 

Wikinga i Esta,

 

Guna i Germana,

 

Na ruchomych wydmach

 

Odurzeniem dźwięków.

 

Tutaj walka przyrody

 

Potknął się- zgiń!

 

I nikt nie zmoże

 

Wytrzymać pojedyńczo.

 

Niby to Sachara:

 

Góry z piasku,

 

Ale morze stalowego koloru

 

Widać z góry.

 

W szarej mgiełce chwiejnej,

 

Z mewami w dali,

 

Z martwymi drzewami

 

Gdzieś z przodu.

 

Gdy to zobaczyłeś,

 

To-nieustać ci:

 

Takie to odczucie

 

Chcesz przekazać pędzlem.

 

                   Pazdziernik 2006. Łeba.Polska